TAM GDZIE ROSNĄ POZIOMKI (1957)

Kino Dla Ciebie10/10

filmweb8/10

Kino Dla Ciebie8.3/10

Gatunek – dramat

Produkcja – Szwecja

Rok – 1957

Reżyseria – Ingmar Bergman

Scenariusz – Ingmar Bergman

TAM GDZIE ROSNĄ POZIOMKI (1957)

„Tam gdzie rosną poziomki” ( oryginalny tytuł „Smultronstället” ) to kultowy film mistrza Ingmara Bergmana. Ponadczasowy obraz, niełatwy w odbiorze jest doskonałym kinem psychologicznym, kinem drogi i dramatem o życiu. Film słusznie nagrodzony Złotym Globem i Złotym Niedźwiedziem za najlepszy obraz.
Urzeka swoją prostą formą przekazu, delikatnością i jednocześnie głębokim i doskonałym obrazem przemijania.

Podróż profesora Borga ( w tej roli Victor Sjostrom ) na obchody jubileuszu naukowego to jednocześnie wędrówka w głąb siebie zmuszająca do refleksji nad życiem, nad tym co było i nad tym co mogło być. Wspólnie z bohaterem zastanawiałam się nad przemijaniem, nad samotnością i widmem śmierci…
Urzekł mnie ten obraz swoim spokojem, naturalnością i siłą przekazu. Podczas seansu żałowałam tylko jednego – że tak późno natknęłam się na to arcydzieło i że dzisiaj niestety nie ma już takich filmów.
Filmów naszpikowanych symboliką, filmów które porywają widza i zmuszają do rozmyślań.

„Tam gdzie rosną poziomki” to obraz, który śmiało zaliczam do klasyki kina, który jest ponadczasowy. Głęboko refleksyjny, trudny i poważny ale jednocześnie bardzo przystępny. Jak dla mnie perfekcyjny pod każdym względem: scenariusz i realizacja, zdjęcia i muzyka, gra aktorska – wszystko dopracowane pod każdym względem. Nawet ci, którzy nie przepadają za twórczością Ingmara Bergmana powinni obejrzeć film „Tam gdzie rosną poziomki” chociażby po to, aby zastanowić się nad własnym życiem.Polecam!

2 comments on “TAM GDZIE ROSNĄ POZIOMKI (1957)Add yours →

  1. Świetna recenzja. Powiem szczerze, że po przeczytaniu człowiek, aż pali się do jego obejrzenia, niestety nie wiem, co ja mam w sobie, ale nie przepadam za oglądaniem czarno-białych filmów. Przyznaje, że zdarza mi się obejrzeć od czasu do czasu, ale naprawdę muszą to być perełki. Po tej recenzji z pewnością sięgnę po ten tytuł i mam nadzieję, że wytrzymam przed czarno-białym ekranem 🙂 Pozdrawiam!

    1. Cieszę się – spróbuj chociaż, bo naprawdę warto. Akurat w przypadku tego filmu czarno-białe „kolory” dodają jeszcze smaczku, nawet nie wyobrażam sobie żeby miał to być kolorowy film 😉 . Na marginesie – obejrzałam …”przypadkiem” i jak to często mi się zdarza takie właśnie „przypadkowe”, nieplanowane projekcje są najlepsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *